Rozmiar Tekstu

TIR na drodze

PDFDrukujEmail

Pan Kowalski jest szczęśliwym mężem i ojcem dwóch synów, którzy są jego największą dumą. Jak każdy ojciec stara się zapewnić im wszystko, co jest im niezbędne. Dba o rodzinę i bardzo ciężko pracuje. Jak każdego dnia jedzie do pracy bardzo wcześnie rano, bo tuż po piątej kiedy jeszcze smacznie śpi żona i dzieci. Żona nie pracuje, opiekuje się synami. Jeden już chodzi do drugiej klasy szkoły podstawowej, a mały Bartuś do przedszkola.

Tego dnia jak zawsze wstał o 04.45, umył się, wziął kanapki z lodówki i wyszedł, bo pod blokiem czekał już bus, który miał Go zawieźć do pracy. Pracował ok 30km od miejsca zamieszkania, więc miał zawsze chwilkę na drzemanie, ale dziś nie mógł się przemóc do drzemania, czuł się podenerwowany. Na chwilę przymknął oczy, wybudził Go straszny huk. Poczuł mocne uderzenie i stracił przytomność. Przytomność odzyskał dopiero po 2 tygodniach, w tym czasie cały czas opiekowała się nim żona, dojeżdżając codziennie prawie 30km w jedną stronę do szpitala. Niestety skutki wypadku były bardzo poważne. Pan Kowalski do końca życia będzie leżał, jest osobą niepełnosprawną, a jeszcze tak nie dawno był pełnym życia, wysportowanym trzydziestoczteroletnim mężczyzną......wystarczyło kilka chwil nieuwagi ze strony kierowcy Tira, który był sprawcą tego wypadku, żeby pozbawić człowieka zdrowia. Ale dopiero teraz zaczęły się problemy. Jedyny żywiciel rodziny leżał przykuty do łóżka, wymagał 14-godzinnej opieki, mnóstwa leków i do tego koszty leczenia.... Pani Kowalska nie dawała sobie z tym już rady, brak finansów, opieka nad dziećmi i chorym mężem, do tego ciągłe zmęczenie. Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłacał dla męża rentę w wysokości 1500 zł, co nawet nie pokrywała kosztów jego leczenia, nie mówiąc już o rachunkach za prąd, mieszkanie, wodę, wyżywieniu. Pewnego dnia nie wytrzymała i wybiegła z domu, do swojej przyjaciółki, mieszkającej obok w klatce. U swojej przyjaciółki Kasi wypłakała się i troszkę jej ulżyło. Kasia uświadomiła jej,że musi się ona zwrócić do kogoś po jakąś pomoc, bo sama nie da rady z tym wszystkim. Zaczęły się wspólnie zastanawiać gdzie mogłaby uzyskać pomoc. Niestety żadna z nich nie potrafiła niczego wymyślić, aż nagle Kasia zerwała się z miejsca i pobiegła po telefon. Zadzwoniła do koleżanki z pracy, której brat też wcześniej uległ wypadkowi komunikacyjnemu, a ta poleciła im kancelarię , która zajmuje się właśnie pomocą dla osób poszkodowanych w wypadkach.Pomagają uzyskać odszkodowania. Na drugi dzień, obie bardzo niepewne udały się do tej Kancelarii, choć wątpiły, że ktoś może pomóc Pani Kowalskiej. Były bardzo miło zaskoczone jako okazało się, że pracują tu sami profesjonaliści i naprawdę wiedzą co w trawie piszczy. Umowa została podpisana, a miła Pani prawnik kazała czekać na telefon.

Minął miesiąc i nadal nie było żadnych wiadomości w sprawie odszkodowania, Pani Kowalska miała coraz więcej wydatków związanych z chorobą męża. Po półtora miesiąca Pani Kowalska odebrała telefon z informacją, że Kancelaria chcę na konto przelać pieniądze z odszkodowania, które uzyskali dla jej męża i dzieci. Jak usłyszała kwotę 300000 zł., która wpłynie na konto to zrobiło się jej słabo. Cieszyła się, że będzie mogła mężowi kupić odpowiednie łóżko, że będą mogli częściej jeździć na rehabilitacje. Pani prawnik poinformowała ją również, że mąż dostanie rentę w wysokości 4500 zł. miesięcznie.

Po opadnięciu emocji żona poszkodowanego zaczęła się zastanawiać, jakim szczęściem było trafić do tej Kancelarii, uświadomiła sobie, że tak naprawdę dużo ludzi nie wie, że mogą uzyskać jakieś pieniądze, które mogą im pomóc pokryć koszty leczenia, a że była bardzo zadowolona z obsługi prawnej Kancelarii to postanowiła, że będzie informować wszystkich swoich znajomych o tej firmie, ponieważ wypadki chodzą po ludziach. Nie wiadomo kiedy będziemy potrzebowali pomocy takich osób.....................