A mój chłopak piłkę kopie ...
Wprawdzie bramki żadnej nie strzelił, ale "zadyma" na trybunach była. W końcu lokalne derby mają swoje prawa. Na szczęście nikomu nic się nie stało (chyba), ale gdyby ktoś mocniej ucierpiał w boju, to mógłby się starać o odszkodowanie od klubu, na terenie którego doszło do starć kibiców. Właśnie w Sądzie Rejonowym dla Łodzi - Śródmieście zapadł precedensowy wyrok, który, miejmy nadzieję, pomoże w walce ze stadionowymi chuliganami.
W 2004 r. doszło do zamieszek podczas ligowych derbów Łodzi. Jeden z kibiców został poszkodowany. Wykupił bilet, miejsce zajął w tzw. bezpiecznym sektorze i wszystko na nic. Stracił okulary, zegarek, zniszczono mu kurtkę, a co gorsza otrzymał kilka uderzeń w głowę, co spowodowało kłopoty ze zdrowiem. Zła jakość nagrań monitoringu uniemożliwiła zidentyfikowanie bezpośrednich sprawców. Ustawa o bezpieczeństwie odpłatnych imprez masowych narzuca na organizatora obowiązek wykupienia polisy OC, a ubezpieczyciel odpowiada, o ile można przypisać ubezpieczonemu odpowiedzialność. A sąd uznał, że można. Wprawdzie została wynajęta profesjonalna firma ochroniarska, ale zdając sobie sprawę, że jest to mecz podwyższonego ryzyka, klub zaangażował zbyt małą liczbę ochroniarzy, ponadto wpuścił na trybuny osoby w stanie nietrzeźwym i dopuścił do spożywania alkoholu podczas trwającego spotkania piłkarskiego.
Poszkodowany wniósł o 10 000 zł tytułem zadośćuczynienia. Sąd przychylił się do jego żądań. Wyrok nie jest prawomocny.
oprac. Kancelaria Opoka
| < Poprzednia | Następna > |
|---|






